• Wpisów:24
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:12 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 154 / 382 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Super. Co teraz?
- Zjedzmy coś!
Przyjaciele poszli jeśli. Po porządnym posiłku każdy poszedł w swoją stronę. Kate szła korytarzem. Dopiero teraz zauważyła piękne obrazy poprzednich królów tej krainy. Na ścianie wisiała nawet tablica z danymi aktualnej królowej, ale nie wisiał tam jej portret. Nagle Kate usłyszała, że ktoś wchodzi do zamku.
,, Pewnie to żołnierze lub strażnicy " - pomyślała jednak schowała się i słuchała.
- Witaj królowo.
- Megara?! Co cię tu sprowadza?
- Po pierwsze, usłyszałam, że przebywają tu ci młodzi magicy. Mogłabym pomóc.
- Nie zachowujesz się jak kiedyś? Kontrolujesz moc?
- Tak. A po drugie, chciałam to królowej udowodnić i przeprosić. W końcu, królowa chciała mi pomóc, a ja się tak zbuntowałam...
- Nie szkodzi. Cieszę się, że wróciłaś. Zawołam ich od razu. Straże! Zawołajcie Jack'a, Kate, Anię i Joe'go.
Kate szybko pobiegła do okolic pokoju i zaczęła udawać, że właśnie wyszła. Chwilę później strażnicy przyszli.
- Królowa cię wołała.
Kate poszła do królowej. Gdy weszła do sali, zobaczyła królową na tronie i dziewczynę, straszą od niej. Megara miała długie brązowe włosy i piękne, piwne oczy. Zaraz reszta przyjaciół przyszła, a do nich dołączyli Dovah i Daxon.
- Cześć, jestem Megara - przywitała się. - Jestem dawną uczennicą królowej i myślę, że mogłabym wam pomóc w czarach.
- Jest bardzo doświadczona. Parę lat temu zbuntowała mi się, ale myślę, że jest starsza i mądrzejsza - powiedziała królowa. - Możecie od razu udać się do sal treningowych.
- Pójdziemy do jednej sali. Wiadomo, nie rozdwoję się - powiedziała dziewczyna i ruszyła.
Reszta zaczęła iść za nią.
- No coo... Znowu trenujemy... - wymamrotał Jack.
- Nie marudź. Może będzie fajnie? - skarciła go Ania.
Daxon i Dovah odłączyli się, mówiąc, że to za łatwe. Potem przyjaciele weszli do sali treningowej i usiedli na kamieniach. Megara zaczęła im opowiadać legendy o czarodziejach i uczyć czarów. Następnie dziewczyna pokazywała im czary na kamieniach, a oni starali się je powtarzać. Najlepiej poszło Jack'owi, ponieważ zawwze robił dwie rzeczy w jednej np. Zmienił kamień w roślinę, po czym użył czqru, aby się powiększyła do rozmiarów człowieka.
- Świetnie wam poszło. Widzimy się jutro - Megara wyszła szybkim krokiem z sali.
Przez resztę dnia przyjaciele czytali, uczyku się czarów, grali w gry ( komputerowe ) i leżeli.
Następnego dnia po śniadaniu...
- Idźcie ćwiczyć czary sami. Później macie lekcję ze mną - oznajmiła Megara.
Przyjaciele rozeszli się w tych grupach co wcześniej - Jack i Kate oraz Joe i Ania. Na początku zrobili rozgrzewkę i poczytali księgi, a potem już normalnie ćwiczyli.
- No to rozwal kamień - poprosił Jack.
- Już to umiem - Kate wystrzeliła niebieską kulę w kamień, który potem rozwalił się na małe części.
- Pacz na to - powiedział Jack.
Jack zaczął tworzyć kulę, jednak, nie rzucił jej od razu jak Kate, tylko czekał. Nagle Kate zobaczyła jego oczy. Były fioletowe.
- Jack, przestań! - Kate do niego podbiegła, ale było za późno.
Jack podniósł się już wysoko nad ziemię i wystrzelił pierwszą kulę trafiając w kamień. Potem rzucił drugą i trzecię tównież trafiając, jednak z następną nie poszło mu aż tak dobrze i strzelił obok Kate.
- Jack, spokój!
Chłopak zaczął strzelać kulami na wszystkie strony. Co gorsza, coraz szybciej. Kate zaczęła uciekać do drzwi. Udało jej się do nich dostać, ale prawie dostała kulą. Kte szybko wyszła. Na korytarzu zobaczyła Daxona i Dovaha, kłócących się.
- Wiem, że to nie jest najlepszy moment, ale niech mi ktoś pomoże!
Chłopaki pobiegli za Kate. Dziewczyna pokazała nim drzwi od sali.
- Wejdźcie, ale ostrzożnie.
Daxon wszedł do środka:
- O nie...
- Co jest? - Dovah spojrzał w kierunku środka sali. - Zamknij go tam, musi się wyszaleć.
- Co. Beznadziejny pomysł, no ale ok.
Chłopaki zamknęli drzwi.
- I tyle? - zdziwiła się Kate.
- Tak. Idź poczytać książki, bo prędko nie wyjdzie - Dovah ruszył przed siebie.
- Jednak na polu bitwy nie da się tak zrobić. Musimy coś wymyśleć - Daxon również poszedł.
Kate poszła w kierunku swojego pokoju. Będąc w środku, zaczęła czytać. Pół godziny później ktoś zapukał do pokoju Kate.
- Proszę.
Do pokoju wszedł Jack:
- Nie wiem, co się stało na treningu. Nic ci nie jest?
- Nie.
- Co się stało?
- Podniosłeś się nad ziemię. Twoje oczy zmieniły kolor na fiolet. Zacząłeś wszędzie strzelać.
- Rozumiem...
- Jesteś najlepszy z twoich przyjaciół! - do pokoju wślizgnął się Dovah.
- Ej! Kto ci pozwolił wejść?! - Kate spojrzała na niego oburzona.
- Już, nie wściekaj się. Słyszałem wasz dialog, więc wiem, że mogłem wejść. Jack, nie mart się tym - Dovah zrobił się poważny. - To wszystko oznacza, że jesteś świetny, pełny mocy.
- Ale jest to również niebezpieczne.
- Dobra, przyszłem też po to, bo Megara was wołała.
- Zrobimy trening - Megara weszła do pokoju.
- Znowu? - Kate przewróciła oczami i wyszła z pokoju.
Potem wyszła cała reszta.
- Słyszałam, że jesteś najlepszy Jack'u - powiedziała Megara.
- Jest - Dovah zaczął opisywać, dlaczego uważa Jack'a za świetnego czarodzieja.
- Wow! Dopiero zaczynasz, a tak dobrze ci idzie - Megara była pełna podziwu. - Ale musisz nauczyć się kontrolować moc.
- Wiem, wiem. Wszyscy mi to mówią.
Wszyscy weszli do sali treningowej ( tym razem Daxon i Dovah też na wypadek, gdyby Jack zaczął szaleć ). Później przyjaciele zawołali Joe'go i Anię. Trening się rozpoczął. Megara zaczęła mówic i tłómaczyć ciekawe zaklęcia. Potem zaczęła pokaz tych czarów.
- A teraz stworzyłam portal - tłumaczyła. - Na razie tego nie będziecie umieć, ale myślę, że pod wpływem dużej ilości treningów się nauczycie. Szczególnie takie portale jak ten - teleportuje on na drugą część sali. Jednak, będzie to robił długo. Spróbujecie?
Jack zaczął kierować się w stronę portalu. Megara zaczęła do niego wchodzić mówiąc:
- Pospieszcie się. Portal zniknie za 5 sekund.
Jack zaczął wchodzić do środka.
- Jack, nie! Dziewczyny, nie idźcie do portalu! - krzyknął nagle Dovah. - To podstęp!
- Co? - Jack zniknął wraz z portalem.
- Został porwany - powiedział Dovah.


! Za wszelkie błędy ortograficzne i inne bardzo przepraszam !
Myślę, że w tak krótkich opowiadaniach jak to, opis jest zbędny.
Instagram: _astenna_
Polecam czytać opowiadania z archiwum, ponieważ na stronie głównej opowiadania nie zawsze się wyświetlają.
 

 
- Królowa myśli, że to możliwe? Zło zginęło całkowicie! Ktoś musiałby stworzyć zło od nowa, ale nie ma prawie aż tak silnych czarodziei! - powiedział zdziwiony Daxon.
- To jest prawdopodobne. Może ten ktoś się ukrywa. Chodźmy sprawdzić w bibliotece, co to były za stworzenia - oznajmiła królowa.
Gdy królowa poszła z Daxonem, reszta cały czas stała i nic nie robiła.
- O co z tym chodzi?? - zapytał zdezorientowany Jack.
- Nie wiem, ale jeśli pójdziemy, może się dowiemy - powiedział Joe.
Przyjaciele podeszli do najbliższej straży.
- Gdzie była biblioteka?
- Zaprowadzę was - odpowiedział strażnik.
Strażnik zaprowadził przyjaciół do biblioteki. Królowa i Daxon przeglądali grubą księgę.
- Może najpierw ktoś nam wytłumaczy, o co chodzi z tym złem?? - zapytał Jack.
- Kiedyś w tym świecie była wojna. Było tam dużo różnych, magicznych stworzeń - odpowiedział Daxon.
- Jest. To one. Jest nawet rysunek. Jack, czy tak wyglądało to co cię zaatakowało? - rzekła królowa.
- Tak. To znaczy, miały niebieskie oczy, a nie czarne.
- Dobrze. Daxonie, mam prośbę. Mógłbyś pojechać po Dovaha? Wiem, że nie przyjaźnicie się za bardzo, jednak jest on zdolnym magikiem - królowa spojrzała na Daxona.
- Pojadę - Daxon wyszszedł niezadowolony mamrocząc coś pod nosem.
- A wy powinniście zacząć trening. Chodźcie, zaprowadzę was do sal treningowych.
- Ale, co mamy ćwiczyć? - zapytała Ania.
- Oczywiście, że magię. Nawet nie muszę wam pomagać. Weście czarną księgi ze stołu - królowa pokazała stół w bibliotece. - Jack i Kate weźmie jedną, a Ania i Joe drugą.
Królowa zaprowadziła przyjaciół do sal treningowych. Potem książki były czytane na zmianę przez przyjaciół. Po ich przeczytaniu, wszyscy zaczęli ćwiczyć.
Godzinę później...
Chyba czas na przerwę - powiedziała Kate. - Idziesz?
- Czekaj, coraz lepiej mi idzie.
Kate patrzyła, jak Jack trenuje. W pewnym momencie, oczy Jack'a zaczęły robić się fioletowe.
- Jack, wszystko ok? - zapytała przestraszona Kate.
Jack zaczął podnosić się z ziemi. Kate odsunęła się. Potem chłopak wystawił ręce do przodu i strzelił w kamień treningowy, poczym upadł.
- Jack wszystko ok? - Kate podeszła do Jack'a.
Jack zaczął powoli wstawać. Jego oczy były z powrotem normalne.
- Tak.
- Wow, to było niesamowite! - Kate podeszła do kamienia po czym skupiła się i strzeliła małą kulą. - Widzisz? Jak ty strzeliłeś, to rozwaliłeś kamień. No i się podniosłeś nad ziemię. A ja uszkodziłam go tylko do połowy.
- Dzięki. Nie wiem, jak to zrobiłem. Ale ty też jesteś dobra, myślę że szybko się nauczysz magii.
- Dobra, chodźmy. Pewnie zaraz wróci Daxon.
Oboje poszli w stronę wyjścia. Zaraz, za drzwiami zobaczyli Anię i Joe'go.
- Przerwa? - zapytał Joe.
- Tak, akurat skączyliśmy - odpowiedział Jack.
Przyjaciele poszli w stronę sali królowej. Na środku stała właśnie ona. Gdy ich zobaczyła przywitała się:
- Witajcie. Jak Daxon wróci opowiecie, jak było.
Przyjaciele czekali, rozmawiając. Parę minut później do zamku wszedł Daxon.
- Wróciłem. Możecie opowiadać, co mnie ominęło.
- A gdzie Dovah? - spytała królowa.
- Tutaj - odpowiedział chłopak, który akurat wchodził do zamku.
Miał szare włosy, rozczochrane na różne strony. Do tego czarne oczy.
- Dzień dobry królowo - przywitał się.
Przyjaciele opowiedzieli o treningu oraz królowa powiedziała Dovahowi, co się stało. Na koniec Kate i Jack opowiedzieli o tym, co zrobił Jack.
- Świetnie. Jesteś coraz lepszy - powiedziała zadowolona królowa.
- Było przy tym coś szczególnego? - zapytał Dovah.
- Głównie Kate to pamięta. J tylko pamiętam strzał w kamień.
- Tak... Oczy Jack'a zmieniły kolor na fioletowy.
- Dobrze. Wszystko wiadomo - Dovah uśmiechnął się. - Jack musi ogarnąć moc, bo zacznie szaleć. Skoro czardziej od tego ,, zła " był taki silny, to oznacza, że spacjalnie póścił na Jack'a takie słabe stworzenie. I mam ważne pytanie. Czy ktoś sprawdził stan reszty zamku?
- Straże! - zawołała królowa. - Sprawdzie wszystkie zakamarki zamku, czy nie jest przypadkiem uszkodzony.
- Stworzenie, które zaatakowało Jack'a jest słabe. To dziwne, że doszło aż do środka zamku. Ten czarodziej może być aż tak silny, że pomógł im na przykład niewidzialnością. To oznacza tylko jedno - musicie zacząć więcej trenować, szczególnie ty, Jack'u.

! Za wszelkie błędy ortograficzne i inne bardzo przepraszam !
Myślę, że w tak krótkich opowiadaniach jak to, opis jest zbędny.
Instagram: _astenna_
Mam pytanie do wpisu. Próbowałam go wczoraj dodać. Nie udawało mi się. Dziś go dodałam - tamte, które wczoraj próbowałam dodać magicznie się pojawiły. A gdy dwa usunęłam, dzisiejszy też zniknął. Narazie więc będę dwa te same wpisy, później jednego zedytuje czy coś. Jednak wytłumaczy mi ktoś to? I jeszcze jedno - wpisy są w archiwum, a na stronie głównej nie.
 

 
Jack wydał z siebie przeraźliwy krzyk.
,, Widocznie przed chwilą stracił rękę " - pomyślała Kate. - Co się stało?! - powiedziała tym razem na głos i podbiegła do Jack'a. - Straże! Wezwijcie lekarza!
W tej chwili przybiegł Daxon.
- Wszyscy królewscy i pobliscy lekarze zostali zabici! - krzyknął.
- Straże, weźcie Jacka i połóżcie go na łóżku. Pojedźcie po najbliższego lekarza. Gdzie jest królowa? - zapytała Kate.
- Królowa pojechała do innego królewstwa daleko stąd! Długo jej nie będzie! - powiedział Daxon - A magicy pojechali z nią, uprzedzając pytania.
- Wszyscy? To niemożliwe! - zdziwiła się Kate biegnąc za strażą trzymającą Jack'a.
- No nie wszyscy, ale zaklęć na leczenie prawie nikt nie zna, ale...
Daxon obrócił się i zaczął gdzieś biec.
- Gdzie idziesz?! - zapytała Kate.
- Mam pomysł! - odpowiedział chłopak.
Rana Jack'a została zatamowana. Potem położono go na łożu.
- Daxon długo nie wraca. Coś jest nie tak - powiedziała Kate.
- Daj mu chwilę. Napewno coś wymyśli - rzekł jeden ze strażników.
Rzecsywiście, po chwili Daxon przyszedł, ale nie z byle czym - w rękach trzymał dwa małe szaro - niebieskie liski. Chłopak szybko podbiegł do rannego, położył obok zwierzęta i szepnął im coś. Liski zaczęły chodzić wokół Jack'a. Wokół łoża pojawiły się niebieskie iskierki, poczym rana zaczęła się goić. W końcu, Jack mógł używać ręki, chociaż jeszcze go trochę bolała.
Daxon poszedł z liskami. Jack wstał:
- Dobra, nie wiem co się stało, ale jak Daxon wróci musimy sobie wszystko opowiedzieć.
Później Daxon wrócił, a Jack zsczął opowiadać:
- Wyszłem na korytarz. Nagle zobaczyłam jakieś małe, czerwone kulki. Były ich dwie. Jedna skoczyła na mnie, szykując zęby do ugryzienia. Zrobiłen unik. Atakująca zniknęła, a ta druga dokończyła robotę. Zdążyłem jej mało uniknąć, ale...
- Mogła cię zabić - dokończył Daxon. Pobiegłem do magicznych lisków królowej. Trochę mi to zajęło, bo jest dużo haseł, no i trzeba powiedzieć dużo zaklęć.
- Teraz ja mam pytanie - to ja, Jack, Joe i Ani jesteśmy rodziną? - zapytała Kate.
- Nie. Królowa nie umie tłumaczyć. Chodziło jej o to, że była Luna i jej troje przyjaciół. Gdy przyjaciele trafili do tej krainy rozleźli się na wszystkie strony i już się nie zobaczyli - odpowiedział Daxon.
- A ktoś z nich jeszcze żyje?
- Jest szansa, że tak - powiedział Daxon. - Jakieś pytania?
- Czym były te kulki? - zapytał Jack.
- A tego to ja nie wiem... Jak królowa dojdzie, to się dowiemy.
Daxon poszedł do swojego pokoju. Jack i Kate zaczęli rozmawiać.
- Co robimy? -zapytał.
- Idziy gdzieś? - odpowiedziała.
- Dobra, mam super plan. Skoro królowa długo nie wróci, idziemy do kina, potem jeść, a potem opowiemy reszcie. Ok?
- Ok!
Parę godzin później Jack i Kate wrócili do królestwa. Wszyscy już na nich czekali. Każdy zaczął opowiadać to co widział. W końcu królowa się odezwała:
- Daxonie, dobrze postąpiłeś. Jednak to nie koniec.
- Co królowa ma na myśli? - zapytał Daxon.
- Zło powraca.

! Za wszelkie błędy ortograficzne i inne bardzo przepraszam !
Myślę, że w tak krótkich opowiadaniach jak to, opis jest zbędny.
Instagram: _astenna_
 

 
- Ok, chodźcie, oprowadzę was - powiedział Daxon.
Daxon pokazał im sklepy i zaczął ich prowadzić do pałacu.
- Po co idziemy do pałacu? - zapytała Ania.
- Królowa chciała, abym was tam zaprowadził. A poza tym macie tam pokoje - wyjaśnij Daxon.
- U królowej?! W ogóle, po co nas wzywa? Nawet jej nie znamy! - zdenerwował się Jack.
- On wam wszystko wyjaśni - odpowiedział Daxon.
Gromada znajomych weszła do pałacu. Straż rozpoznała Daxona, więc zostali tam wpuszczeni.
- To są wasze pokoje - powiedział Daxon pokazując na drzwi.
- Są super! - krzyknął Joe wskakując na łóżko do pierwszego pokoju.
- Właśnie, mam pytanie. Co zn naszymi końmi? - zapytała Kate.
- Zostały bezpiecznie przetransportowene do królewskiej stajni. Jedak nie będą wam potrzebne w misji - opowiedział Daxon.
- Misji? - zdziwił się Joe.
- Chodźcie. Królowa zapewne już na was czeka. Ona wam to wyjaśni.
Wszyscy weszli do dużej sali. Na jej końcu był duży tron, na którym siedziała kobieta. Wszyscy domyślili się, że to królowa.
- Dziękuje, Daxonie - rzekła.
Chłopak pokłonił się przed królową.
- A więc zapewne słyszeliście historie o Lunie. A więc właśnie jesteście w jej świecie. A wy zostaliście wybrani na misję, ponieważ jesteście z nią spokrewnieni. To znaczy - ta legenda jest trochę inna. Potem w drugim świecie działy się inne rzeczy. Krótko mówiąc - jesteście spokrewnieni z Luną i z innymi bohaterem - opowiedziala królowa.
- Jaką misję? - zdziwiła się Ania.
- Musicie coś zdobyć - królowa wstała - A to właśnie wy jesteście to tego wybrani. Pójdźiecie z Daxonem, ponieważ on zna czary. Może was nawet poduczyć. Musicie zdobyć pewną kartkę.
Daxon podszedł za tron i wziął z tamtąd plecak. Z niego wyciągnął dwie kartki.
- Na pierwszej jest mapa, a na drugiej wygląd kartki. Na kartce jest czar, który musi zdobyć królowa. Będziemy musieli się spieszyć, bo ktoś inny też próuje ją zdobyć - wyjaśnił Daxon.
- A czemu akurat my? Każdy mógł pójść zamiast nas - zapytał Joe.
- Wy jesteście niezykle utalentowani. Zwykły mieszkaniec tej planety ma mniej więcej jedną moc. Daxon ma więcej, ale jego moce są słabe. Wy będziecie mieć ich dużo, a ich moc będzie niesamowita - odpowiedziała królowa.
- Spakujcie się. Zaraz ruszamy - Daxon ukłonił się królowej i wyszedł.
Kate poszła do swojego pokoju. Otwarła szafę. Okazało się, ze jej większość ubrań zostały tu przestransportowane. Był tam również plecak. Kate spakowała wszystko co potrzebne i wyszła w poszukiwaniu innych. Nagle usłyszałą krzyk Daxona:
- Niestety, zmiana planów! Wszystkie konie zniknęły ze stajni, a straże znikneli! Musimy iść na piechotę.
Resztę przyszła ruszyli. Szli bardzo długą drogę. Najpiew przez miasto, potem przez wieś i las, następnie przez dżunglę. Weszli do jaskini.
- Musimy odpocząć! - Ania siadła na ziemi.
- Musimy iść dalej. Jeszcze tylko truochę i mamy to - opowiedział Daxon i ruszył dalej.
Nagle wszyscy usłyszeli jakiś dźwięk. Z góry zaczęły lecieć kamienie. W ostatniej chwili Daxon złapał je wszystkie telekinezą i szybko przesunął.
- Mieliśmy szczęście. Normalnie nie utrzymałbym tylu kamieni - powiedział Daxon.
Szli dalej. Jednak przed nimi pojawiło się ogromne jezioro. Jack zaczął szykować się aby tam wejść.
- Stop! - zatrzymał go Daxon. - Tam są rośliny. Trujące rośliny i nie tylko. Mogą cie zabić.
- To co zrobimy? - zapytała Kate.
- Nie umiem aż tak dobrze teleportacji. Może, że telekineza. Zdejmijcie plecaki - powiedział chłopak.
Daxon przeniósł plecaki na drugi brzeg. Potem zaczął przenosić przyjaciół.
- A co z tobą? - zapytał Joe.
- Ja zostaje. Nie przeniosę siebie. W moim plecaku jest mapa. Dacie radę.
Reszta ruszyła. Przed nimi pojawiła się rzeźba. Już chcieli do niej podejść, kiedy za ściany wyleciały strzały. Wszyscy padli. Na szczęście strzały były tak wysoko, że ich nie sięgły. Jack podszedł do totemu. Ruszył ruchomą łapą ogromnego niedźwiedzia. Ściana się odsunęła. Za nią były schody. Gromadka przyjaciół zaczęła schodzić. Szli i szli. Schody się nie kończyły.
- Może szrobilismy coś źle? - zapytał Jack.
- Ty pociągnołeś miśka za łapę - odpowiedział Joe.
- A może te schody zaraz się skończą? - zapytała Ania.
- A może powiniście się odwrócić - powiedziała Kate z uśmiechem klikając na szary przycisk
Ściana rozsunęłą się. Wszyscy weszli do środka. Przed nimi była żółtawa kartka i jakiś napis na kamieniu.
- ,, Jeżeli chcesz pominąć pułapki, weź drugą kartę z kamienia obok " - przeczytała Kate i wzięła obie karty.
Po chcwili przyjaciele wyszli z pomieszczenie. Kate powiedziała zaklęcie z ,, drugiej karty ".
- I tak pewnie nic to nie da. Nie umiesz czarów - powiedział Joe.
- Cicho, może jej się udać - zezłościł się Jack.
Nagle wszyscy zaczęli lewitować. Szybko przelecieli obok pułapek. Zatrzymali się przy Daxonie. Moc podniosła go i ruszyli dalej.
- W sumie, ta misja nie była ąż tak trudna - powiedziała Ania.
- Zgadzam się - odppowiedział Joe.
- To była dopiero piewsza misja! - Daxon się zaśmiał.
Wreszcie wylądowali na miejscu i wręczyli królowej zaklęcie i kartkę.
- Tyle. Idźcie do pokojów - rzekła królowa.
Przyjaciele rozeszli się. Została tylko Kate i Jack.
- Chcesz gdzieś pójść? Na przykład do resteuracji, czy kawiarni? - zapytał.
- Tak, możemy - odpowiedziała.
Długo razem porozmawiali. Potem Kate coś zjadła i poszłą do swojego pokoju. Było już poźno.
Następnego dnia Kate obudziła się, przebrała i zjadła śniadanie. Potem usłyszała jakiś krzyk na korytarzu. Szybko tam pobiegła i zobaczyła tam... Jack'a bez ręki.


! Za wszelkie błędy ortograficzne i inne bardzo przepraszam !
Przyjaciele zwiedzają nowy świat. Następnie dostają misję od królowej na krórą muszą natychmiast wyruszyć.
Instagram: _astenna_
 

 
Cześć!
Jak wiecie, nie było mnie długo. Bardzo długo.
Jednak nie będę tego wyjaśniać. Zmieniłam się, tak samo mój charakter opowiadań.
Mimo wszystko chciałam wam życzyć wesołych świąt!
Zaraz wrzucę nowy wpis.
 

 
Hej! Chciałam wam życzyć wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!
Zdrowia, szczęścia, radości, pomyślności, radości, dużej ilości prezentów, góry pieniędzy oraz spełnienia marzeń!

Tak w ogóle, dawno nic nie wrzucałam. No, ale musiałam sobie zrobić małą przerwę. Teraz już będę częściej wrzucać wpisy.

Miłego dnia/Dobranoc.
 

 
,, Dobra obraź się! Co mi tam... Ech... No jak on tak mógł " ! - pomyślała Kate.
Następnego dnia...
Dziewczyna wstała rano, wykonała swą poranną rutynę i wyszła na dwór. Pierwsze co zobaczyła, to wielkie tłumy.
,, Pewnie znowu znaleziono jakieś zwłoki " - Kate starała się być obojętna.
Gdy dziewczyna popatrzyła trochę dalej, zobaczyła Daxona. Zaczęła go śledzić. Wreszcie, zobaczyła, że wchodzi do jaskini. Weszła za nim. Gdy byli już daleko, tuż przy końcu groty, chłopak odwrócił się szybko.
- Zawołaj tych swoich kumpli. Chcę wam coś powiedzieć.
- Skąd wiedziałeś, że za tobą idę? - zdziwiła się Kate.
- Jeśli to miała być zemsta, czy coś, to słabo Ci wyszło. Umiesz śledzić tak dobrze, jak ja jeździć konno.
- Czyli słabo, czy dobrze?
- Słabo. Wołaj tych swoich kolegów.
Kate poszła do miasta i zawołała Anię, Joe'go i Jacka. Gdy byli już w jaskini, Daxon zaczął mówić:
A więc chciałem wam coś powiedzieć. Ostatnio Kate zauważyła, że mi się nie przedstawiła, a znam jej imię. Więc chciałem wam coś pokazać.
Nagle jaskinia ,, zamknęła się " .
- Hej, co jest?! - krzyknął Joe.
- Spokojnie, to tylko czary - powiedział Daxon.
- Czy ty sobie z nas robisz jaja?! - zdenerwował się Jack.
- Zamknij pysk i słuchaj! - odparł Daxon.
- A więc jest piekł, niebo i Ziemia. Jednak jest jeszcze jedna kraina. Jej nazwa to ,, Aronbetik " . Jej władcą jest Anorbetik. Z tam tond też pochodzę. Więc znam twoje imię Kate, za pomocą czarów.
-Hej, hej! Czemu jeszcze nie dałem Ci w mordę?! - zapytał Jack.
- Użyłem czaru. Dzięki jemu będziecie mi wierzyć i będziecie spokojni. Zaraz pójdziemy do tego świata.
Nagle Daxon coś szepnął. Potem pojawił się przed nimi niebieskawy portal. Wszyscy weszli do środka.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
! Za wszelkie błędy ortograficzne i inne przepraszam !
Dzisiaj mało wrzuciłam, ale opis i tak będzie.
Kate, Jack, Ania i Joe wspólnie z Daxonem rozmawiali w jaskini. Okazało się, ze Daxon jest z krainy ,, Aronbetik " . Potem chłopak otworzył portal, a bohaterzy weszli do środka.
 

 
Hej!
Zwykle nie słucham takich piosenek, a z resztą na ogół nie słucham rapów. Jak było w ostatnim wpisie, Kate zadzwonił telefon, no i dam tu pod spodem tą piosenkę.
No i chciałam jednak wam dać to zdjęcie Ariocha.

( z neta )
No to już wszystko.
Miłego dnia/dobranoc.
 

 
Dziewczyna postanowiła zadzwonić do Ani, lecz nie mogła znaleźć telefonu. Szukała go w ubraniach, w pokojach i w szafkach, aż poddała się.
,, Zadzwonię do siebie z innego numeru. Ale nie... Przecież w tym domu był tylko jeden telefon, no może, że rodzice byli w środku " - pomyślała dziewczyna.
Nagle dziewczyna zezłościła się.
,, To tamten chłopak mi go zabrał! Zadzwonić na policję? Nie... Bez przesady... " - zastanawiała się Kate.
Nastolatka wyszła z domu w poszukiwaniu chłopaka. Szybko go znalazła - stał parę metrów od jej domu.
- Oddawaj mój telefon, albo zadzwonię na policję! - krzyknęła.
Chłopak bez słowa dał jej telefon i sobie poszedł.
,, Szybko poszło " - zdziwiła się dziewczyna.
Nastolatka weszła do domu i siadła na łóżku. Chwilę później zadzwonił jej telefon. Dzwonek nie był taki jak zwykle, lecz były to słowa piosenki ,, Ania " ( dałam je do opisu ). Dziewczyna spojrzała, kto dzwoni.
,, Daxon. Nie kojarzę nikogo takiego. Pewnie tamten chłopak mi dodał ten kontakt " .
Nastolatka odebrała.
- Cześć, jak tam Kate? - zapytał głos.
- Kim jesteś? Skąd wiesz jak mam na imię? Czemu zam zapisany twój numer telefonu? Jesteś tamtym chłopakiem, co zabrał mi telefon? - zapytała.
- Jestem Daxon. Nie przedstawiałaś mi się? Bo ja jestem tym chłopakiem i dodałem Ci mój numer - odparł.
Przez chwilę nic się nie działo. W końcu dziewczyna odezwała się.
- Nie mówiłam Ci mojego imienia.
- Em... Muszę kończyć, siema! - pożegnał się chłopak i rozłączył się.
Zdziwiona dziewczyna zadzwoniła do Joe'go. Chłopak nie odebrał. Dziewczyna zabrała książkę i zaczęła ją czytać. Po dwóch godzinach dziewczynie przypomniało się o imprezie. Wybrała sobie już zestaw i włączyła komputer. Po godzinie pisania z Anią założyła ubrania i poszła na imprezę. Gdy weszła do budynku, gdzie miała się odbyć zdziwienie jej było wielkie.
- Nie, nie tylko nie ty! - krzyknęła dziewczyna widząc Daxona.
- No, siema - przywitał się Daxon.
- A to wy się znacie? - zapytał Jack.
- Tsa... Daxon, chodź na chwilę - powiedziała dziewczyna i pociągnęła chłopaka za rękę.
Gdy doszli do miejsca, gdzie nikogo nie było, dziewczyna zapytała:
- Skąd wiesz, jak mam na imię?!
- Przypadek - powiedział Daxon i wzruszył ramionami.
- Nie sądzę - rzekła Kate.
- Zgadywałem.
- Mów prawdę!
- No mówię prawdę!
- Ciekawe...
- I tak nie uwierzysz...
- Uwierzę. Co, chcesz mi tu o jakiś jednorożcach gadać?!
- Nie! Kiedyś Ci powiem.
- Teraz.
- A co Cię to obchodzi?! - krzyknął tym razem agresywniej chłopak.
- Może to, że to trochę dziwne, że powiedziałeś mi tylko ,, sorry ", a znasz moje imię?!
- Jacie, pełno osób pisało do Ciebie ,, Kate " w wiadomościach, więc łatwo było zgadnąć!
- Grzebałeś mi w wiadomościach?!
Nastąpiła chwila ciszy.
- A co Cię to obchodzi - burknął chłopak, odwrócił się i poszedł.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
! Za wszelkie błędy ortograficzne i inne przepraszam !
Jej dzwonek to:
,, Zanim zdechniesz kundlu i wyssę z Ciebie duszę, dołożę wszelkich starań, żebyś cierpiał jak najdłużej. Jestem duchem twoich ofiar, jestem piekielną karmą, jestem twym najgorszym wrogiem, możesz mówić na mnie ,, Arioch ".
Kate myśli nad tajemniczym chłopakiem. Nastolatek jeszcze bardziej ją zadziwia, ponieważ zna jej imię. Wpis kończy się kłótnią tajemniczego chłopaka ( Daxona ) z bohaterką ( Kate ).
 

 
Kate wyłączyła telewizor. Dziewczyna wyszła z domu i pobiegła do stajni.
- Cześć. Nawet nie założyłaś toczka, co? - zapytała Anna.
- No. Słyszałaś o... - powiedziała Kate.
- Tak, słyszałam. Pojedziemy do tamtej jaskini? No wiesz, tamtej, gdzie w dzieciństwie opowiadałyśmy sobie historie o duchach - przerwała jej Anna.
- No ok - zgodziła się przyjaciółka.
Dziewczyny wsiadły na konie i pojechały. Gdy zbliżyły się do jaskini musiały zejść z koni, bo mogły dostać w głowę gałęziami drzew. Nastolatki przywiązały konie do dwóch różnych dębów, po czym weszły do groty. Ania pobiegła daleko, w głąb jaskini, aż Kate nie mogła jej znaleźć.
- Ania! Ania, gdzie jesteś?! - krzyczała załamana Kate.
- Jaka znowu Ania?
Dziewczyna zobaczyła dwóch chłopaków.
- Siema, jestem Jack - przedstawił się pierwszy.
- A ja Joe - powiedział drugi.
- Ja mam na imię Kate, a moja koleżanka ma na imię Ania. Właśnie jej szukam - wyjaśniła Kate.
- Widziałem ją chyba. Zaraz wrócę - oznajmił Joe.
Po dwóch minutach chłopak wrócił. Jack przedstawił się Ani.
- W ogóle, co wy tu robicie? - zapytał Jack.
- Jedziemy tutaj, gdy jest nam smutno - powiedziała Anna.
- Na serio? Nie wiedziałam - zaśmiała się Kate.
- To kryjówka Daharina, więc lepiej stąd wyjdźmy - odparł Joe.
Nastolatkowie przechodzili przez jaskinie, rozmawiając ze sobą. Przy wyjściu, Kate już wiedziała, że chłopaki mają konie, będą chodzili do klasy razem z Anią, Kate i May oraz dziewczyny dostały zaproszenie na imprezę. Gdy nastolatkowie dojechali do stajni zostawili konie stajennym i wyszli. Przyjaciele poszli razem do kawiarni, zamówili jedzenie i porozmawiali. Po godzinie każdy poszedł do swojego domu. Kate wracając wpadła na jakiegoś chłopaka.
- Sorry - powiedział chłopak.
- Nic się nie stało - rzekła dziewczyna.
Chłopak odwrócił się i szybko gdzieś pobiegł. Kate poszła do domu. Gdy weszła do środka zmieniła buty, umyła ręce i podgrzała sobie jedzenie. Gdy je zrobiła siadła przy stole i jedząc je, zaczęła myśleć o chłopaku. Przypomniało jej się, że miał czarną bluzę z kapturem, czarne spodnie, czarne buty, czarne włosy i, że szybko gdzieś pobiegł.
,, Taki typowy Arioch lub... Może to był Daharin? Mogłam popatrzyć, gdzie pobiegł " - pomyślała Kate.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
! Za wszelkie błędy ortograficzne i innne przepraszam !
Kate i Ania zasmucone wiadomością o śmierci Georga, pojechały do ich ulubionej jaskini. Spotkały tam dwóch nowych przyjaciół. Gdy bohaterka wracała do domu spotkała pewnego tajemniczego chłopaka.
Jeśli chcecie, możecie poprosić mnie, to wam dam jakieś fajne zdjęcie Ariocha lub wyjaśnię, kto to jest. Nawet jeśli nie macie konta, możecie mi napisać komentarz. Da się tak ( odkrycie Ameryki xD ).
  • awatar Gość: Jesteś najlepszą blogerką!!!❤❤❤ Nie mogę doczekać się kolejnego wpisu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Wow, wujku, skąd masz tą informację? - spytała Kate.
- No jacie, czy to takie trudne wyjść do Dream City i spojrzeć pierwszy, lepszy słup informacyjny? Prawie na każdym jest napisane coś w stylu ,, Nie chcemy, aby nasi przyjaciele umierali " czy coś - odpowiedział wujek - Położę Ci na stolę jedzenie, później sobie podgrzej.
- Już idziesz? - zdziwiła się Kate.
- Tak - rzekł pospiesznie jej wujek i wyszedł.
Dziewczyna poczekała chwilę, a potem wyszła z domu i pobiegła do stajni. Następnie napisała SMS do Ani o treści: ,, Chodź do stadniny. " .
Nastolatka nie chcąc się nudzić wyczesała grzywę Sky Star, wyszczotkowała konia oraz wyczyściła jej kopyta. Potem wlała jej wodę do poidła, i gdy chciała także nakarmić konia, przyszła Natalia.
- Dzień dobry Kate! - przywitała się stajenna.
- Dzień dobry Natalio - powiedziała Kate.
- Widziałaś gdzieś Georga? - zapytała Natalia.
George był stajennym. Kate bardzo go lubiła i uważała go za przyjaciela, tak samo i on ją lubił.
- Nie - odpowiedziała Kate.
Natalia poszła sobie, nawet się nie żegnając.
Nastolatka po paru minutach wykonała już wszystkie obowiązki przy koniu, więc napisała do Anny kolejnego SMSa. ,, Przyjdziesz czy nie? Bo nie wiem czy czekać. " .
Szybko jednak dostała odpowiedź. ,, Nie przyjdę. " . Kate założyła koniowi siodło i inne ( wiecie np. uzdę ) i weszła na Sky Star. Dziewczyna wsiadła na konia i pojechała na przejażdżkę.
Po przejażdżce...
Nastolatka wprowadziła konia do stajni i osiodłała go. Następnie odłożyła sprzęt konia i wprowadziła go do boksu. Potem szybko wyczesała Sky Star i pożegnała się z nią.
Kate poszła do domu. Zjadła drugie śniadanie, a potem dzień minął jej błyskawicznie. zanim się obejrzała już była dwudziesta czwarta.
Rano...
Nastolatka wstała o ósmej dwa i zrobiła swoją poranną rutynę. Wujka jeszcze nie było. Dziewczyna włączyła telewizor. Nagle usłyszała słowa prowadzącego:
,, Kolejna osoba zginęła w Happy valley. Z informacji od Natalii - stajennej, dowiedzieliśmy się, że miał na imię George i również był stajennym. "
Kate zerwała się z fotela.
,, George?! Jak to George? To dlatego go wczoraj nie było w stajni ".
Dziewczyna poczuła narastający smutek. Prowadzący kontynuował.
,, Jego ciało leżało w tym samym miejscu co wczorajsze ciało - na ścieżce mniej więcej położonej obok domu prezydenta doliny. Na człowieku leżał list. Zacytuję wam go.
,, No nie! Nie jestem Dahnin, tylko Daharin. Jak ja w ogóle mogłem tak napisać?! "
To tyle na dziś. Do jutrzejszych informacji na pewno dowiemy się więcej o tej tajemniczej postaci " .
To be continued...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
! Za wszelkie błędy ortograficzne przepraszam !
Jak widzieliście, dodałam tytuł wpisu, no i teraz tu będzie opis tego wpisu.
Kate zdziwiona informacjami od wujka poszła do stajni. Jednak nie spodziewała się, że jej przyjaciel, George, zostanie ofiarą nie Dahnina, lecz Daharina.
 

 
A więc postanowiłam, że z okazji 1000 wejść zrobię Q&A.
1. Jak masz na imię?
Mam na imię Małgorzata.
2. Masz kanał na youtubie?
Nie.
3.Kogo oglądasz na yt?
Różnie. Zwykle SzalonąSzynszyle lub ElaineLPS. Oglądam też innych.
4. Masz konto w Star Stable?
Tak, jednak ostatnio bardzo je zaniedbuję ( mam piąty level XD ).
5. Ulubiony kolor.
Pomarańcz.
6. Ulubiona ewolucja pokemona Eevee?
Chyba Umbreon ( typ dark ) lub Sylveon ( typ wróżkowy ).
7. Czy masz jakieś zwierzątko domowe? Jak tak, to jakie?
Mam dwa koty - dachowce. Jeden ma dziesięć lat, jest dziewczynką i mamą oraz ma na imię Okot. Drugi Ma prawie roczek, jest dziewczynką i córką oraz ma na imię Milka ( jeśli chcecie zdjęcie, to napiszcie w komentarzach ).
8. Skąd pomysł na login?
Tak samo jak imię Dahnin pomysł wzięłam ze strony
https://www.pokegra2.pl/
Kiedyś mi podpowiedziało reklamę tego. Tak przy zarejestrowaniu pisze ,, generuj ". Klikamy i gotowe.
9. Jakim zwierzęciem chciałabyś być?
Trudne pytanie. Może Alicornem ( pegaz z rogiem ) lub gryfinem albo smokiem...
10. Ulubiony producent muzyczny lub piosenkarz itp.
Lubię słuchać utworów Alana Walkera i słuchać piosenek Moniki Lewczuk.
11. Jakie masz hobby?
Chyba jazda konna.
12. Co robisz w wolnym czasie?
Czytam.
13. Jesteś weganką lub wegetarianką?
Ani weganką, ani wegetarianką.
14. Ulubiona rasa konia w SSO?
Morgan.
15. Szczęśliwa liczba?
Czternaście.
Dziękuje wam za aż 1000 odwiedzin ♥
Przepraszam, że ostatnio tak zaniedbuję bloga.
Mam do was pytanie:
Czy jak są te moje historie o Happy valley to mam dodawać takie komentarze jak:
,, Nie no, zaraz umrę z nudów " - pomyślała.
Nagle zadzwonił telefon ( dam, dam, dam! ).
To tyle na dziś.
❤️
 

 
Gdy film minął, dziewczyny nie mogły przestać gadać, jaki był super. Film skończył się o siedemnastej, więc Kate poszła jeszcze do Ani.
- Co robimy? - spytała Ania.
- Nie wiem. Może porysujemy? - zaproponowała Kate.
- Nie... Coś innego... Wyjdziemy do koni? - powiedziała Anna.
- Ok - zgodziła się Kate.
Dziewczyny wyszły do koni, ale coś przykuło ich uwagę. Zauważyły, że w stajni są dwa nowe konie.
Jednak nie zastanawiały się długo, tylko weszły do boksów swoich koni. Sky Star parsknęła radośnie. Kate wyczesała jej grzywę i osiodłała ją, po czym wyprowadziła konia ze stajni. Nastolatki wsiadły na konie.
- Gdzie jedziemy? - spytała Ania.
- Nie wiem. Nie chcę przemęczyć Sky Star, po przecież już na jej jechałam - powiedziała Kate.
- No racja. To pojeździmy tylko pół godziny lub dwadzieścia minut.
Po przejażdżce...
Dziewczyny odprowadziły konie do boksów, zdjęły im siodła itp. Potem konie dostały po jabłku. Kate poszła do domu. Weszła do środka i zamknęła drzwi. Zdjęła bluzę oraz buty. Spojrzała no godzinę. Siedemnasta trzydzieści dwa. Dziewczyna zrobiła sobie kolację i zjadła ją. Potem sięgnęła po jakąś książkę. Zaczęła czytać. Czytała dwie godziny. Następnie włączyła komputer i weszła na youtuba. Pooglądała parę filmów.
,, Nie no, zaraz umrę z nudów " - pomyślała.
Nagle zadzwonił telefon. Dzwoniła Ania.
- Cześć! Hej, może gdzieś wyjdziemy, masz wolną chwilę? - spytała.
- No mam - odpowiedziała Kate - A gdzie chcesz wyjść?
- Dobra, powiem wszystko. Na imprezę - powiedziała Anna.
- Już myślałam, że będę musiała Cię przesłuchać - zaśmiała się Kate.
Ania rozłączyła się. Kate podeszła do szafki. Wybrała byle jaki zestaw.

,, Znając Anie dyskoteka będzie w tym samym klubie co zawsze " - pomyślała Kate.
Nastolatka zabrała wszystkie potrzebne rzeczy i wyszła.
Po imprezie...
Kate wbiegła do domu, zamknęła go, umyła się, przebrała i poszła spać.
Rano...
Na zegarze wyświetlała się ósma szesnaście. Kate wstała, przebrała się, zjadła śniadanie i wyszła.
Już chciała iść do stajni, gdy nagle przyszedł jej SMS.
,, Sieć w domu i nigdzie nie wychodź " - wiadomość od wujka.
Dziewczyna wróciła się i czekała. Czekała. Minęło dziesięć minut i wreszcie przyszedł wujek Kate.
- Cześć wujku! - przywitała się Kate.
- Cześć Kate - powiedział wujek - pewnie jeszcze nie słyszałaś, co dzisiaj rano się stało.
- Nie, co? - spytała Kate.
- A więc rano pewien policjant chciał pójść do pracy. Gdy tak sobie szedł, nagle, w oddali zauważył człowieka leżącego na ścieżce. Policjant pomyślał, że zemdlał, więc do niego podbiegł ( policjant do człowieka ). Okazało się, że człowiek był przebity i był w krwi. Na rannym leżał list. Jego słowa to:
,, Witam was! Nazywam się Dahnin i wszystkich was zabije!
Pozdro
Dahnin "
Na początku policjant pomyślał, że jakiś dzieciak napisał ten list. Jednak nie.
To be continued...
 

 
- Lucyn! Wszędzie Cię szukałam! - ucieszyła się Natalia.
- I znowu oryginalne imię - zaśmiała się May.
Ania oddała konia nawet nie czekając na podziękowania. Nastolatki wprowadziły konie do boksów, potem osiodłały konie, wyczyściły im kopyta, uczesały im grzywę, nalały wodę do poideł, wrzuciły siano do żłób i na podłogi boksów ( wcześnie je wyprowadziły konie i wyrzuciły stare siano ), a na koniec wyszczotkowały zwierzęta. Gdy Kate skończyła, pobiegła do domu, przebrała się ( np. zdjęła toczek ), umyła ręce, zabrała laptop ( i go włączyła ), a następnie weszła do gry ,, BLACK&WHITEHORSES " ( wymyśliłam oryginalną nazwę ). W grze były trzy drużyny: biała drużyna, czarna i szara. Kate była w białej drużynie, więc musiała mieć białego konia.
Po godzinie granie w grę...
Nagle Kate usłyszała jakiś hałas. Wyłączyła komputer i go odstawiła, po czym zeszła na dół domu.
Na dole zobaczyła swoich rodziców noszących walizki.
- O, Kate! Zaraz wyjeżdżamy - powiedziała mama Kate - Jedzenie masz w lodówce, nie chodź daleko od domu, gdy wychodzisz zamykaj dom, kluczę leżą na stole, wujek lub ciocia co dziennie będą Cię odwiedzać, opiekuj się koniem, nie rób imprez w domu i na nie nie chodź, jakbyś miała problem to zgłoś go cioci lub wujkowi...
- Kochanie, starczy - przerwał jej tata Kate - ona nie jest już mała, będzie miała wszystko sama zrobić.
- Ok, ok - odpowiedziała mama Kate.
Rodzice nastolatki zaczęli wychodzić, gdy nagle...
- Czekaj! - krzyknęła mama Kate - Jakby coś się działo to do nas dzwoń!
Potem rodzina pożegnała się, a Kate zamknęła drzwi do domu. Postanowiła coś zjeść. rano zjadła tylko śniadanie, a jej rodzice już zjedli obiad. Dziewczyna otwarła szafkę, a z jej wyjęła wszystkie rzeczy potrzebne do zrobienia kanapki.
Potem ją zrobiła. Następnie zjadła kanapkę.
Kate spojrzała na zegar.
,, 14:16. Może zadzwonię do Ani? " - pomyślała Kate.
Kate poszła po telefon. Zadzwoniła. Ania odebrała.
- Siema Kate! Co chciałaś? - spytała Anna.
- Cześć. Może gdzieś wyjdziemy? - odpowiedziała Kate.
- To chodźmy do kina. O pietnastej grają film o smokach. Trailer był super. Opis też - zaproponowała Ania.
- Dobra, to spoko. Spotkamy się przy kinie.
Ania rozłączyła się. Kate założyła bluzę, zabrała 30 star coins,zegarek, legitymację i poszła do kina.
Poczekała tam 5 minut. Potem przyszła Ania.
- Siema! Sorry, że musiałaś czekać - powiedziała Anna.
- Spoko - odpowiedziała Kate.
Dziewczyny kupiły bilety i popcorn ( i inne tam pyszności ) i weszły do kina.
To be continued...
W kolejnej części akcja się rozkręci ( wreszcie ).
Więc jeśli możecie, to napiszcie, co mam wrzucić specjalnie na 1000 odwiedzin.
♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤
 

 
Po pierwsze - zmiana wyglądu bloga. Nowe tło i nowy napis ,, pinger " ( inny kolor ). Transformacja z okazji wiosny.

Po drugie - Co mam dodać na 1000 odwiedzin? Jeśli chcesz, napisz w komentarzu ( od razu mówię, że nie na wszystko się zgodzę ).
Po trzecie - dzięki za ponad 1000 odwiedzin ♥( przynajmniej mi się tak na liczniku wyświetla ).
I to na tyle! Życzę ( to będą spóźnione życzenia ) wesołej wiosny! A i za wczesne życzenia - wspaniałej Wielkanocy!
♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤♥♡★❤
 

 
- Podjedźmy tam - zaproponowała Kate patrząc na tablicę.
Gdy podjechały, obok zauważyły stajenną, Natalię Big Moon. Właśnie podbiegła do jednego konia, który chciał podejść do tablicy.
- Przestań grubasie! Kozo nie!!! - krzyknęła Natalia.
- Natalia, ale wiesz, że to nie jest koza? - zdziwiła się May.
- No wiem - roześmiała się Natalia - tylko, że on je wszystko niczym koza. Naprawdę ma na imię Łatka. Zatrzymałam go, bo często zjada ogłoszenia.
- Aha. Oryginalne imię - zaśmiała się May.
- Kate chciała wynosić gnój! - zgłosiła Anna.
- Ej! - zdenerwowała się Kate.
- Jest jeszcze coś innego do zrobienia? - spytała May.
- Tak. Jeszcze możesz wyszczotkować konie i wyczyścić im kopyta - odpowiedziała Natalia.
- To tak: ja napoję konie, Kate je wyszczotkuje, a May je nakarmi. Razem wyniesiemy gnój i wyczyścimy im kopyta. OK? - zaproponowała Anna.
- Dobrze! - powiedziała May, Kate i Natalia.
Po skończonej pracy...
- Ale dużo zrobiłyście! Oto nagrody: monety! - rzekła Natalia.
Po odebraniu nagrody dziewczyny wsiadły na konie i pogalopowały do stajni. Po drodze jednak zatrzymały się przy stawie Blue Pond, aby konie mogły się napić. Potem, gdy dalej galopowały, na drodze spotkały coś niespodziewanego, a mianowicie... dzikiego konia czystej krwi arabskiej! Tak wyglądał, bo nie było przy nim właściciela, jednak, gdy się przyjrzały, koń nosił na sobie kantar z napisem do kogo koń należy
( nie widziały go wcześniej, bo koń stał tyłem ). A więc najpierw nastolatki zeszły z koni. May z kieszeni wyjęła kawałek jabłka. Koń od razu do jej podszedł. Wtedy Kate przeczytała adres. Okazało się, że zwierzę mieszka w tej samej stajni, co Sky Star i Dark Ninja. A więc dziewczyny wsiadły na konie. Ania złapała kantar konia i ruszyła stępem. Kate jechała z prawej strony, a May obok Ani. Gdy dojechały do stajni, May dała koniowi dwa kawałki jabłka. Potem podprowadziły ( ciągle na koniach ) zwierzę do Natalii.
To be continued...
A więc mam pomysł na jeszcze jedną serię, jak ją ogarnę, to dodam #1 z jej.
I tak. Mam pomysł co będzie dalej w tym Happy Valley, więc następne części będą coraz ciekawsze.
A w ogóle, dziękuje wam za ponad 800 odwiedzin ♥
♥ Dzięki ♥
♥☆♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡★❤♡♥☆★❤♡
 

 
Dziś chciałam dodać dwa zdjęcia zrobione przez moją koleżankę. Pozdrawiam ją serdecznie, a oto wiadomość od jej:
Hejka! mam na imię Justyna i uwielbiam wręcz kocham robić zdjęcia oto przykłady:



To tyle na dziś. Nie długo dodam suchary lub ciąg dalszy historii o Happy Valley.
♥☆♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡♥☆★❤♡★❤♡♥☆★❤♡
 

 
Dziś głównie zdjęcia.





To zdjęcie było zapisane latem ( to o chomikach )




A to było zapisane w wtedy, gdy trwało Euro... ^







No więc:
Zdjęcie numer 1, 2 i 3 jest ze strony Jeja.pl
Zdjęcie numer 4: niestety nie wiem skąd je mam
Zdjęcie numer 5 jest ze strony nonsensopedia.pl
Teraz 2 kawały.
1. Dwóch chłopaków wnosi fortepian na 20 piętro. Jeden mówi:
- Mam dobrą i złą wiadomość.
- Zacznij od dobrej.
- Jesteśmy na 19 piętrze.
- A ta zła?
- Pomyliłem bloki.

2. Pan Władek wraca po alkoholowym przyjęciu do domu. Puka do drzwi.
- To ty, Władek? - pyta się przez drzwi żona.
Odpowiada jej milczenie, więc wraca do łóżka. Po chwili znowu słyszy pukanie.
- Władek, czy to ty pukasz?
Cisza, więc żona na dobre udaje się na spoczynek. Rano otwiera drzwi i widzi swojego męża na wycieraczce, trzęsącego się z zimna.
- Władziu, to ty pukałeś w nocy?
- Ja...
- To dlaczego nie odpowiadałeś na moje pytania?
- Jak to nie odpowiadałem? Kiwałem głową.

Chciałam pozdrowić moją przyjaciółkę, koleżankę i jej siostrę ( siostrę koleżanki )
I jeszcze dziękuje wam za tyle odwiedzin ♥
♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤♥☆★❤
 

 
Kate Water Book nie mogła doczekać się tego dnia. Pierwszy dzień wakacji! Wreszcie! Dziewczyna szybko pobiegła na śniadanie. Nastolatka miała 16 lat i ze swoją przyjaciółką Anią Dark Clouds chodziła do 3 klasy gimnazjum. No, ale po wakacjach będą chodziły już do 1 klasy liceum.
Dziś Kate miała dostać konia. Zastanawiała się między luztanem, morganem, a shirem. Ale, gdy była już w stajni, wybrała brązowego morgana. Gdy jej rodzice go kupili ( i boks dla konia oraz stajenną, siodło itp. ) Kate nazwała go Sky Star, a Ania swojego Dark Ninja. Wsiadły na konie. Widok z góry był piękny.
- Pojedźmy do stawu Blue Pond - zaproponowała Anna.
- Z chęcią - oznajmiła Kate.
Gdy dziewczyny dojechały na miejsce, zobaczyły ich przyjaciółkę, May Bright Sun
- Cześć! - przywitała się naraz Kate, Ania i May.
- Ścigamy się do parku w Dream City? - spytała May.
- Tak! - krzyknęła Kate i Anna.
Po wyścigu...
Wygrałam! - Cieszyła się May.
- Drugie miejsce nie jest złe - powiedziała Kate.
- Ja jeszcze sprawnie nie jadę galopem i dlatego przegrałam - rzekła Ania.
Kate zauważyła tablicę ogłoszeń. Oto ona:
Szukamy osoby do wynoszenia gnoju. Chcesz? Zgłoś się do stajennej. Nagrody!
Szukamy osoby do pojenia koni. Chcesz? Zgłoś się do stajennej. Nagrody!
Szukamy osoby do karmienia koni. Chcesz? Zgłoś się
do stajennej. Nagrody!
To be continued...
Dziękuje wam za 400 ( ponad ) odwiedzin ♥
Nie długo akcja wreszcie zacznie się rozkręcać.
♥☆★♥♥☆★♥☆★♥☆★♥☆★♥☆★♥☆★♥☆★♥☆★☆★♥☆★♥☆★♥☆★♥☆★
 

 
Dziś parę sucharów i zdjęcie.

Święty Piotrze po ile ryb łowisz dziennie?
APOSTOŁOWIE
Na czym stoi elektryk?
NAPIĘCIE
Kot któremu wszystko pasuje?
PASIKONIK
Co to jest? Czerwone i szkodzi na zęby?
CEGŁA
Jakie sny ma informatyk?
NA JAVIE
Co jest najbardziej mokrą częścią ciała?
STAW
Skąd informatyk bierze wodę?
Z E - KRANU





Do zobaczenia!
 

 
Cześć!
A więc suchary te są z kanału
NamikaLPStv
Jakie są ulubione chipsy hydraulika?
KRANCHIPSY
Co robi terrorysta, gdy usłyszy śmieszny dowcip?
WYBUCHA ŚMIECHEM
Jaki jest ulubiony owoc informatyka?
APPLE
Jakie warzywo najlepiej sprzedaje się na targu?
BEST SELER
Co robi skejter, w toalecie?
SZALEJE NA DESCE
Czemu łąka jest mokra?
BO POLANA
Jak nazywa się pies, którego coś boli?
BUL - DOG
Jaki jest magik, jeśli straci magie?
ROZCZAROWANY

Teraz odcinek 2
Jak nazywa się urządzenie do usuwania twarzy?
ODTWARZACZ
Jak nazywa się kot, który leci?
KOTLECIK
Dlaczego deszcz siedzi w więzieniu?
BO NAPADAŁ
Jak nazywa się krew Edwarda?
KREW - ETKA
Przychodzi Pikachu do kardiologa, a kardiolog się pyta:
- Jak tam serduszko?
- Pika, pika!
Jak czują się ogórki w śmietanie?
MIZERNIE
Co mówi ksiądz, na ślubie informatyka?
POBIERANIE ZAKOŃCZONE

No więc wrzuciłam więcej, bo kiedyś pisałam, że dodam, a nie dodałam. Postaram się wrzucać coś częściej.
Do zobaczenia!
 

 
Przepraszam, że ostatnio nic nie wrzucałam. Jutro jak będę mieć czas, to coś dodam. A w tym czasie zadam wam pytanie: Na jakie jesteście serwerze w SSO? Ja na Honey Valley, ale wolałabym być na Cookie Valley. No ale serwer jest pełny A i jak chcecie co jakiś czas mogę wrzucać moje ,,genialne suchary".
Pa!
 

 
Legenda:
Kiedyś Happy valley nazywało się Sad valley, ponieważ trwała tam wojna, aż 7 lat! Lecz pewnego dnia, dziewczyna o imieniu Luna,przyjechała na koniu rasy Morgan. A było to tak,że miała przynieść trochę wody ze stawu. Wtedy
zauważyła tam pięknego, potężnego Morgana. Nazwała
go Blue eyes, bo miał wielkie, niebieskie oczy. Koń nie uciekał, tylko dał dziewczynie wsiąść na siebie. Razem zawołali przyjaciół Luny i pojechali
walczyć ze złem. W pewnym momencie, gdy dziewczyna
galopowała pojawiły się za ją iskierki. Nagle, Blue eyes i Luna zniknęli razem ze złymi żołnierzami. Tak właśnie bohaterowie uratowali Sad valley. Staw, do którego dziewczyna poszła, nazwano Blue pond, po Blue eyes, a dolina dostała
nową nazwę -
Happy valley.


Wiem, historia nie pierwsza klasa, ale kolejne części będą lepsze
Dziękuje, dobranoc.
 

 
Na moim blogu będę między innymi wrzucać różne historie o Star Stable wymyślone przeze mnie
Dziękuje,dobranoc.